Poniedziałek, 14 stycznia 2013
(...) a jaki program tej partii? (...)Bić kurwy i złodziei mości hrabio! TU Uniqa w akcji
Dziś napiszę nie o jeździe rowerem, a o swoim osobistym doświadczeniu z Towarzystwem Ubezpieczeniowym "Uniqa". Historia bardzo podobna do tej Link4kontra połamany Julek i dlatego chcę ją opisać. Na szczęście ja nie jestem ofiarą wypadku, "ofiarą" jest mój samochód, ale sposób postępowania ubezpieczycieli jest identyczny. Czy wiecie drodzy czytelnicy, że dla towarzystwa ubezpieczeniowego wypłata odszkodowania to strata? Teraz więc już wiemy, dlaczego tak trudno uzyskać odszkodowanie. Moja sprawa wydawała się początkowo banalnie prosta. Z dachu budynku spadł na samochód nawis lodowo-śnieżny, powodując poważne uszkodzenie. Budynek ubezpieczony - nie ma problemu. Straż miejska, ani policja nie uznała tego zdarzenia za wymagające interwencji, odmówiono też przyjęcia zgłoszenia. Poradzono mi abym zrobił zdjęcia na miejscu zdarzenia i zgłosił ten fakt zarządcy budynku. Tak też zrobiłem. Zadzwoniłem do administratorki budynku, która odgrodziła taśmą zagrożony fragment chodnika, a następnego dnia od rana zacząłem załatwiać formalności. Zarządca budynku podał nazwę ubezpieczyciela i numer polisy, administratorka na formularzu zgłoszenia szkody potwierdziła zdarzenie, likwidator z Uniqi przyjął zgłoszenie i zrobił zdjęcia samochodu. Mnie pozostało czekać na wypłatę odszkodowania, by móc przystąpić do naprawy.Czekałem do 11 stycznia i tego dnia mailem otrzymałem ODMOWĘ !!! Oto fragmenty pisma: 
Argumentacja jest tak absurdalna, że nie warto jej komentować, ale cel towarzystwo ubezpieczeniowe osiągnęło? Oczywiście! Teraz to ja muszę przed sądem udowodnić WINĘ za zaistniały wypadek. Oczywiście uda się to bez problemu, ale dla "Uniqi" każdy miesiąc zwłoki w wypłacie, to czysty zysk. A znając terminy wyznaczania rozpraw w polskich sądach, potrwa to do końca roku przynajmniej. A przypomnę, że administratorka POTWIERDZIŁA zdarzenie...

...i ściągnęła firmę do zwalenia śniegu z dachu, bo jeszcze nawisy były

.
A rowerem dziś jeździłem po kosztorys naprawy samochodu do Auto Wimar w Al. Jerozolimskich, żeby wiedzieć jaka jest kwota roszczenia i trochę innych spraw załatwić. Pomimo mrozu dobrze się jechało, (pod warunkiem, że się nie hamuje ani nie skręca) i pod warunkiem, że nie jedziemy Al. Jerozolimskimi :) Twarz mi już przywykła do zimna i nie zakładam pod kask kominiarki, bo za gorąco.

Argumentacja jest tak absurdalna, że nie warto jej komentować, ale cel towarzystwo ubezpieczeniowe osiągnęło? Oczywiście! Teraz to ja muszę przed sądem udowodnić WINĘ za zaistniały wypadek. Oczywiście uda się to bez problemu, ale dla "Uniqi" każdy miesiąc zwłoki w wypłacie, to czysty zysk. A znając terminy wyznaczania rozpraw w polskich sądach, potrwa to do końca roku przynajmniej. A przypomnę, że administratorka POTWIERDZIŁA zdarzenie...

...i ściągnęła firmę do zwalenia śniegu z dachu, bo jeszcze nawisy były


A rowerem dziś jeździłem po kosztorys naprawy samochodu do Auto Wimar w Al. Jerozolimskich, żeby wiedzieć jaka jest kwota roszczenia i trochę innych spraw załatwić. Pomimo mrozu dobrze się jechało, (pod warunkiem, że się nie hamuje ani nie skręca) i pod warunkiem, że nie jedziemy Al. Jerozolimskimi :) Twarz mi już przywykła do zimna i nie zakładam pod kask kominiarki, bo za gorąco.
- DST 20.00km
- Czas 01:10
- VAVG 17.14km/h
- Temperatura -8.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Znam przypadek, gdy firma ubezpieczeniowa odmówiła wypłaty odszkodowania po włamaniu do mieszkania, gdyż nie było śladów włamania. Fakt, złodziej otworzył okno od zewnątrz podważając zamek. Nie wybił szyby, nie wyłamał drzwi. Policja nie miała wątpliwości w kwestii włamania, natomiast firma ubezpieczeniowa sugerowała popełnienie oszustwa przez ubezpieczonego. Sprawa zapewne skończy się w sądzie.
Hmm. A może spróbować domagać się ustawowych odsetek liczonych od dnia odmowy aż do czasu uprawomocnienie się wyroku? Ciężko może być z uzasadnieniem, ale gdyby sąd przystał na to byłoby ciekawie. oelka - 15:01 środa, 16 stycznia 2013 | linkuj
Hmm. A może spróbować domagać się ustawowych odsetek liczonych od dnia odmowy aż do czasu uprawomocnienie się wyroku? Ciężko może być z uzasadnieniem, ale gdyby sąd przystał na to byłoby ciekawie. oelka - 15:01 środa, 16 stycznia 2013 | linkuj
Przykra sprawa z Tą UniQą. No ale niestety, to co dla nas zwykłych ludzi jest oczywiste dla nich, wydaje się być zawiłe. Moja narzeczona robi w ubezpieczeniach ma 15 towarzystw, znam ten temat od podszewki i nie takie już historie słyszałem - nie tylko o Unice. Można powiedzieć, że każdy ubezpieczyciel jakieś takie "kwiatki" kiedyś odwalił.
Oni myślą tak: Spadł kowalskiemu śnieg - walniemy mu odmowę i tak się nie odwoła do sądu - odpuści. I wielu na serio odpuszcza, bo jak szkoda nie wielka to łażenia za wiele. Jak z takiej wysokości spadł śnieg to dach nieźle pewnie oberwał.
Cóż Ci mogę życzyć, wytrwałości w walce o swoje! Ksiegowy - 20:29 poniedziałek, 14 stycznia 2013 | linkuj
Komentuj
Oni myślą tak: Spadł kowalskiemu śnieg - walniemy mu odmowę i tak się nie odwoła do sądu - odpuści. I wielu na serio odpuszcza, bo jak szkoda nie wielka to łażenia za wiele. Jak z takiej wysokości spadł śnieg to dach nieźle pewnie oberwał.
Cóż Ci mogę życzyć, wytrwałości w walce o swoje! Ksiegowy - 20:29 poniedziałek, 14 stycznia 2013 | linkuj