Poniedziałek, 30 marca 2026
Kategoria <50, bieda-gravel
Po mieście
Zamiast na siodełku rowerowym, najpierw musiałem odsiedzieć swoje na fotelu dentystycznym. A właściwie odleżeć, bo moja stomatolog preferuje pozycję leżącą u swoich pacjentów. Na rower wyszedłem dopiero po dwunastej, ale źle się zaczęła moja jazda, bo okazało się, że Garmin się nie włącza, a do tego jest mi za zimno bez podkoszulki. Wróciłem więc do domu uzupełnić garderobę, zostawiłem licznik, a do rejestracji trasy użyłem aplikacji Strava w telefonie. Po południu poszukałem gwarancji i pojechałem do sklepu eAzymut, gdzie licznik był zakupiony. Młody i sympatyczny sprzedawca przycisnął i przytrzymał tajną kombinację trzech przycisków i licznik cudownie ożył. Następnie poprosił o telefon, ponownie sparował i przywrócił wszystkie moje ustawienia. Trwało to raptem kilka minut i gotowe. Nawet o dowód zakupu ani gwarancję nie zapytał, tylko po prostu zrobił co trzeba.
Zdjęć nie robiłem, ale mam naszą Tosię. :)

Zabawa z piłką © yurek55
Strava
Zdjęć nie robiłem, ale mam naszą Tosię. :)

Zabawa z piłką © yurek55
Strava
-
- DST 38.13km
- Czas 01:59
- VAVG 19.23km/h
- VMAX 36.07km/h
- Kalorie 501kcal
- Podjazdy 64m
- Sprzęt Holenderka
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj
























