Wtorek, 31 marca 2020
Kategoria 50-100
Trochę o tym, trochę o tamtym...
Nadal słonecznie, ale wcale nie wiosennie, ledwie kilka stopni powyżej zera. Znów długie spodnie, grube skarpety i rękawiczki trzeba zakładać żeby nie marznąć. Od jutra zacznie się kwiecień, ten co przeplata, trochę zimy, trochę lata, z tym, że lata na razie będzie mało. Nowe zaostrzenia w związku z pandemią, rowerzystów nie dotknęły, za wyjatkiem tych, którzy nie mają swoich i używają rowerów miejskich. To akurat ma sens i jest wiadomością dobrą. Drugą dobrą wiadomością, jest to, że w marcu tylko pięć dni przebumelowałem i dzięki temu przejechałem aż 1674 kilometry! Jak na zimowy miesiąc, to jest dla mnie bardzo dobry wynik.
Za to bez wątpienia bardzo złą wiadomością, jest perspektywa samotnego spędzania Swiąt Wielkanocnych. Dla rodzin takich jak nasza, jest to rzecz niewyobrażalnie smutna. No, cóż... :(
Zdjęcia:
Wczorajsze z windy, takiego zmarzniętego nieszczęśnika ze śniegiem na kasku. Dobrze, że nie złapała ostrości kamerka, to nie widać, jak bardzo niekorzystnie wyglądam. Na pewno nie jest to sweet focia.

A to już z dzisiaj.

Kościół w Babicach z innej strony © yurek55

Miasto Stołeczne Warszawa © yurek55
A na koniec trochę humoru - z fanpage'a The Hippies were Right:)

Za to bez wątpienia bardzo złą wiadomością, jest perspektywa samotnego spędzania Swiąt Wielkanocnych. Dla rodzin takich jak nasza, jest to rzecz niewyobrażalnie smutna. No, cóż... :(
Zdjęcia:
Wczorajsze z windy, takiego zmarzniętego nieszczęśnika ze śniegiem na kasku. Dobrze, że nie złapała ostrości kamerka, to nie widać, jak bardzo niekorzystnie wyglądam. Na pewno nie jest to sweet focia.

A to już z dzisiaj.

Kościół w Babicach z innej strony © yurek55

Miasto Stołeczne Warszawa © yurek55
A na koniec trochę humoru - z fanpage'a The Hippies were Right:)

- DST 75.31km
- Czas 03:21
- VAVG 22.48km/h
- VMAX 33.84km/h
- Temperatura 5.0°C
- Kalorie 1053kcal
- Podjazdy 189m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Wynik marcowy - szacun i podziw.
Wjazd do Wa-wy koło wiejskiej chaty - rewelacja, zwłaszcza dla kogoś z Ziem Zachodnich, gdzie drewnianych chat praktycznie nie ma.
Samotne Święta - u mnie ostatnio standard. Można się przyzwyczaić, jak do wszystkiego. mors - 21:16 sobota, 4 kwietnia 2020 | linkuj
Wjazd do Wa-wy koło wiejskiej chaty - rewelacja, zwłaszcza dla kogoś z Ziem Zachodnich, gdzie drewnianych chat praktycznie nie ma.
Samotne Święta - u mnie ostatnio standard. Można się przyzwyczaić, jak do wszystkiego. mors - 21:16 sobota, 4 kwietnia 2020 | linkuj
Co do Wielkanocy to mnie również napawa smutkiem zarówno wymiar rodzinny jak i religijny. A precyzyjniej - brak obydwu na raz.
teich - 13:27 środa, 1 kwietnia 2020 | linkuj
Komentuj