Poniedziałek, 3 września 2018
Kategoria > 100
Duża pętla kampinoska
Czasu w sierpniu na jeżdżenie zabrakło, to i wynik mizerny - tylko 854 kilometry. Gorzej było jedynie w styczniu i lutym, ale teraz zacznę odrabiać czas i stracone kilometry. Postanowiłem wrócić na dużą pętlę wokół Kampinosu, a przy okazji spróbować słodkich bułeczek z mascarpone w Secyminie. Wprawdzie miałem podejrzenia, że fama o ich nadzwyczajnym smaku rozeszła sie szeroko pośród rowerowej braci i pewnie ich zabraknie, ale sprawdzić nie zawadzi. Wyprzedzając chronologię napiszę od razu, że nawet śladu po nich nie zostało. W sobotę i niedzielę każda grupa kolarska i każdy solista zajeżdzali do sklepu i wszyscy oczywiście po smakowite bułeczki. Zapewne niebawem staną się kultowe w kręgach zbliżonych do dwóch kółek i pedałów.
Ale po kolei.
Początek trasy przy lekko sprzyjającym wietrze i blisko 30 km/h na liczniku dawał dużo frajdy. Noga podawała, samochodów niedużo, asfalt dobry i tak sobie pomykałem aż do remontowanego ronda wPogroszewie Pilaszkowie. Z daleka juz widziałem chmurę nie-wiadomo-czego, ale nie był to kurz, ani pył, tylko cement wysypywany na rondo. Jeżdżący w kółko samochód robił zapewne podsypkę pod asfalt, albo coś - nie znam się na budowie dróg. W każdym razie po przejściu tego kawałka miałem białe buty, białe obręcze i pedały. Z sekwencji zdjęć poniżej wynika, że wystarczyło poczekać kilka chwil...

Siwy dym! © yurek55

Rondo wPogroszewie Pilaszkowie© yurek55

Rondo wPogroszewie Pilaszkowie po chwili i z innej strony © yurek55

Zdjęcie z cyklu ambitnych, czyli pseudo artystyczne © yurek55
Dalej już obyło się bez przeszkód. Pojechałem przez Witki z myślą o trasie przez Radzików i Rochale, ale zagapiłem się i znów znalazłem się na standardowej drodze do Leszna. Później już byłem bardziej czujny i do Fryderykowa Chopinowa dojechałem od dobrej strony.

Tytuł niepotrzebny © yurek55
Tam uzupełniłem bidon rozwadniając mocno sportowy napój izotoniczny, opłukałem twarz, zmoczyłem chustkę na głowę i dalej w trasę.Tym razem ominąłem kościół w Brochowie i kierując się na północ dotarłem do zachodniego skraju Puszczy Kampinoskiej.

Miejscowość Wilcze Tułowieckie © yurek55
Kolejny przystanek i pośredni cel podróży opisałem na początku. Tym razem w sklepie musiałem sie zadowloić jakimiś wafelkami w czekoladzie i popiwszy je colą, byłem gotowy do dalszych zmagań.

Sklep, który będzie kultowy. A może już jest? © yurek55

Sanktuarium Matki Boskiej Radosnej Opiekunki Przyrody w Secyminie © yurek55

Gassy Północy w gminie Leoncin © yurek55
Od tego punktu zaczął się właściwy powrót do domu, a że czasu było na styk, nie kombinowałem, tylko najkrótszą drogą pojechałem do Czosnowa. Liczyłem na ochłodę w fontannie, ale na miesjcu zastałem smętny obrazek. Fontanna miała dolegliwość suchości, a na to nie pomaga żaden olejek ani żel.

Sucha fontanna w Czosnowie © yurek55
Wyruszyłem więc dalej...

Frgmenty drogi rowerowej w Czosnowie © yurek55
... i ochłodę znalazłem w miejscu pod tym względem niezawodnym.

Pompa z wodą na cmentarzu w Łomnej © yurek55
Dalej juyż nie bardzo jest co opisywać: Rolniczą do Łomianek, Pułkową do Warszawy..., a nie, stop!
Przejazd przez Łomianki drogą dla rowerów wymaga o wiele większej czujności niż w Warszawie. Tam NIKT z jadących na rowerze nie zna przepsów i NIKT nie istnieją żadne zasady. Mieszkańcy traktują ddr jak kiedyś dróżki polne, którymi się poruszali dojeżdżając do GS. Żadnych środków ostrosności, jazda dowolną stroną, zabawy dzieci i młodzieży w jazdę zygzakiem, stawanie na środku i cała gama innych podobnych zachowań. Widać, że to norma i żę prędko się to nie zmieni.
I tym optymistycznym akcentem zakończę tę nieco przydługą relację.

Ostatni przystanek - Rondo Babka © yurek55
PS. Na obiad zdążyłem z niewielkim zapasem.
Ale po kolei.
Początek trasy przy lekko sprzyjającym wietrze i blisko 30 km/h na liczniku dawał dużo frajdy. Noga podawała, samochodów niedużo, asfalt dobry i tak sobie pomykałem aż do remontowanego ronda w

Siwy dym! © yurek55

Rondo w

Rondo w

Zdjęcie z cyklu ambitnych, czyli pseudo artystyczne © yurek55
Dalej już obyło się bez przeszkód. Pojechałem przez Witki z myślą o trasie przez Radzików i Rochale, ale zagapiłem się i znów znalazłem się na standardowej drodze do Leszna. Później już byłem bardziej czujny i do Fryderykowa Chopinowa dojechałem od dobrej strony.

Tytuł niepotrzebny © yurek55
Tam uzupełniłem bidon rozwadniając mocno sportowy napój izotoniczny, opłukałem twarz, zmoczyłem chustkę na głowę i dalej w trasę.Tym razem ominąłem kościół w Brochowie i kierując się na północ dotarłem do zachodniego skraju Puszczy Kampinoskiej.

Miejscowość Wilcze Tułowieckie © yurek55
Kolejny przystanek i pośredni cel podróży opisałem na początku. Tym razem w sklepie musiałem sie zadowloić jakimiś wafelkami w czekoladzie i popiwszy je colą, byłem gotowy do dalszych zmagań.

Sklep, który będzie kultowy. A może już jest? © yurek55

Sanktuarium Matki Boskiej Radosnej Opiekunki Przyrody w Secyminie © yurek55

Gassy Północy w gminie Leoncin © yurek55
Od tego punktu zaczął się właściwy powrót do domu, a że czasu było na styk, nie kombinowałem, tylko najkrótszą drogą pojechałem do Czosnowa. Liczyłem na ochłodę w fontannie, ale na miesjcu zastałem smętny obrazek. Fontanna miała dolegliwość suchości, a na to nie pomaga żaden olejek ani żel.

Sucha fontanna w Czosnowie © yurek55
Wyruszyłem więc dalej...

Frgmenty drogi rowerowej w Czosnowie © yurek55
... i ochłodę znalazłem w miejscu pod tym względem niezawodnym.

Pompa z wodą na cmentarzu w Łomnej © yurek55
Dalej juyż nie bardzo jest co opisywać: Rolniczą do Łomianek, Pułkową do Warszawy..., a nie, stop!
Przejazd przez Łomianki drogą dla rowerów wymaga o wiele większej czujności niż w Warszawie. Tam NIKT z jadących na rowerze nie zna przepsów i NIKT nie istnieją żadne zasady. Mieszkańcy traktują ddr jak kiedyś dróżki polne, którymi się poruszali dojeżdżając do GS. Żadnych środków ostrosności, jazda dowolną stroną, zabawy dzieci i młodzieży w jazdę zygzakiem, stawanie na środku i cała gama innych podobnych zachowań. Widać, że to norma i żę prędko się to nie zmieni.
I tym optymistycznym akcentem zakończę tę nieco przydługą relację.

Ostatni przystanek - Rondo Babka © yurek55
PS. Na obiad zdążyłem z niewielkim zapasem.
- DST 138.00km
- Czas 05:58
- VAVG 23.13km/h
- Temperatura 27.6°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Dzięki Yurek i Katana - na dobre lody mogę jechać wszędzie :D
Evita - 06:46 środa, 5 września 2018 | linkuj
W przyszłym roku to się chyba ze Sz-na wybiorę na te "ciastki" ;)))
michuss - 21:04 wtorek, 4 września 2018 | linkuj
Evita polecam też lody w Broku :) w Jadowie tez są dobre :)
Katana1978 - 14:37 wtorek, 4 września 2018 | linkuj
Ciekawe, jakbyś takimi butami w cemencie wdepnął w jakąś kałużę... ;)
mors - 07:10 wtorek, 4 września 2018 | linkuj
Wyśmienity wynik! Za podpowiedź gastronomiczną dziękuję ;-), jeszcze lody w Białobrzegach i Jadowie mnie czekają ;))
Evita - 06:20 wtorek, 4 września 2018 | linkuj
Pięknie opowiedziana relacja z wycieczki, a fotki ładnie wplecione w tę (zupełnie nie przydługą jak na pokonany dystans) relację :)
malarz - 04:28 wtorek, 4 września 2018 | linkuj
eee tablica jest jeszcze przed tym domem co psa trzymają na balkonie ...dokładnie przy tym polu co powstała ta hala (co obserwowałeś budowę)
Katana1978 - 20:57 poniedziałek, 3 września 2018 | linkuj
Komentuj