Środa, 1 sierpnia 2018
Kategoria 50-100
Trasą North Cape 4000
Zaczął się nowy miesiąc, a że w poprzednim troszkę sie obijałem, postanowiłem w sierpniu trochę się poprawić. Wprawdzie w lipcu przekroczyłem - po raz piaty w tym roku - tysiąc kilometrów, ale gdyby nie moje lenistwo mogłem spokojnie dorzucić jeszcze z pięćset.
Ale do ad remu.
Nie wiem jak Wy, ale ja śledzę zmagania zawodników biorących udział w najtrudniejszym ultramaratonie North Cape 4000 , szczególnie że jedzie sześciu Polaków, a trasa wiedzie przez nasz kraj. Na dodatek do Warszawy wjeżdżają przez moje ulubione zachodnie wioski, o co postarał się Michał Wolff pomagający wytyczyć trasę. Trasa prowadzi z Włoch znad Jeziora Garda aż do Nordkapp, najbardziej na północ wysuniętego przyczółka Europy. Chciałem zobaczyć choć z jednego z tych herosów i wybrałem się rano w stronę Leszna. Nie sprawdzałem przed wyjazdem pozycji zawodników, ale w Wąsach Wsi zobaczyłem jadącego z przeciwka kolarza ubranego w narodowe barwy włoskie. Miał też jakiś lekki bagaż pod ramą, siodłem i na kierownicy. Pozdrowiłem go okrzykiem - North Cape! on mi odmachał i tyle. Później sprawdziłem, że był to Paolo Botti jadący wtedy chyba na piątym miejscu. Gdy już wróciłem do Warszawy pojechałem do Pałacu Kultury zobaczyć dojazd i sprawdzić punkt kontrolny. Zlokalizowany jest od Emilii Plater w Informachji Turystycznej i wyznam szczerze, że byłem nieco rozczarowany. Może spodziewałem się dmuchanych bramek, jak na wyścigach, albo wielkich banerów - a tu nic! Ultramarataony kolarskie to niszowe imprezy dla pasjonatów. Szkoda.

Skrzyżowanie w Lesznie © yurek55

Informacja Turystyczna w PKiN dodatkowo pełni funkcję punktu kontrolnego © yurek55

Drugi punkt kontrolny na trasie North Cape 4000, a ta stojąca plakietka to jedyny znak dla zawodnika, że to tu własnie © yurek55
Ale do ad remu.
Nie wiem jak Wy, ale ja śledzę zmagania zawodników biorących udział w najtrudniejszym ultramaratonie North Cape 4000 , szczególnie że jedzie sześciu Polaków, a trasa wiedzie przez nasz kraj. Na dodatek do Warszawy wjeżdżają przez moje ulubione zachodnie wioski, o co postarał się Michał Wolff pomagający wytyczyć trasę. Trasa prowadzi z Włoch znad Jeziora Garda aż do Nordkapp, najbardziej na północ wysuniętego przyczółka Europy. Chciałem zobaczyć choć z jednego z tych herosów i wybrałem się rano w stronę Leszna. Nie sprawdzałem przed wyjazdem pozycji zawodników, ale w Wąsach Wsi zobaczyłem jadącego z przeciwka kolarza ubranego w narodowe barwy włoskie. Miał też jakiś lekki bagaż pod ramą, siodłem i na kierownicy. Pozdrowiłem go okrzykiem - North Cape! on mi odmachał i tyle. Później sprawdziłem, że był to Paolo Botti jadący wtedy chyba na piątym miejscu. Gdy już wróciłem do Warszawy pojechałem do Pałacu Kultury zobaczyć dojazd i sprawdzić punkt kontrolny. Zlokalizowany jest od Emilii Plater w Informachji Turystycznej i wyznam szczerze, że byłem nieco rozczarowany. Może spodziewałem się dmuchanych bramek, jak na wyścigach, albo wielkich banerów - a tu nic! Ultramarataony kolarskie to niszowe imprezy dla pasjonatów. Szkoda.

Skrzyżowanie w Lesznie © yurek55

Informacja Turystyczna w PKiN dodatkowo pełni funkcję punktu kontrolnego © yurek55

Drugi punkt kontrolny na trasie North Cape 4000, a ta stojąca plakietka to jedyny znak dla zawodnika, że to tu własnie © yurek55
- DST 65.00km
- Czas 02:57
- VAVG 22.03km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Jaka impreza takie i punkty kontrolne. Oczywiście pełen podziw dla uczestników tego utramaratonu ale nie oszukujmy się, to jest margines marginesu marginesu.
teich - 10:19 piątek, 3 sierpnia 2018 | linkuj
Ciekawy ten maraton, no i mogłeś zobaczyć zawodników, bo taki MRDP to omija Warszawę szerokim kołem :)
paprykarz1983 - 06:40 czwartek, 2 sierpnia 2018 | linkuj
A ja nie mogłem wyjść z podziwu dla marato u pp lub mrdp a tu przez 10 krajów. Nawet nie wiedzialem tej imprezie.
DaruS - 21:58 środa, 1 sierpnia 2018 | linkuj
Komentuj