Wtorek, 7 października 2014
O ubieraniu
Poranki już zimne, trzeba przeprosić się z długimi spodniami rowerowymi, pomyśleć o podkoszulce, albo bluzie. Rano tak właśnie ubrany pojechałem do przychodni na Wrocławską, a ponieważ musiałem swoje odczekać pod gabinetem, było mi bardzo, bardzo gorąco. Gdybym miał bluzę, albo kurtkę, to bym zdjął, ale miałem termiczną podkoszulkę i musiałbym się obnażać na korytarzu. A z kolei do łazienki pójść nie mogłem, bo mogłem w każdej chwili być wywołany do lekarza. Tak źle - i tak niedobrze. Bo ja na rower ubieram się, tak jak do jazdy rowerem i wtedy jest okej, ale jak muszę robić coś innego, to już gorzej. W zimę marznę, jak muszę gdzieś postać na dworze, a pod dachem jest zdecydowanie za gorąco.
Drugi wyjazd już lepiej rozegrałem ubraniowo. Było 15 stopni to można już było zrezygnować z długich spodni, a na górę wystarczała sama koszulka z długim rękawem. Było w sam raz. Tylko wiatr ciągle miałem niesprzyjający, nie wiem dlaczego nigdy nie chciał wiać w plecy. Taki los...
Drugi wyjazd już lepiej rozegrałem ubraniowo. Było 15 stopni to można już było zrezygnować z długich spodni, a na górę wystarczała sama koszulka z długim rękawem. Było w sam raz. Tylko wiatr ciągle miałem niesprzyjający, nie wiem dlaczego nigdy nie chciał wiać w plecy. Taki los...
- DST 65.41km
- Czas 03:27
- VAVG 18.96km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
A ja jak jest zimno, to zwyczajnie zostaję w domu :D
bestiaheniu - 21:59 środa, 8 października 2014 | linkuj
Komentuj