Wpisy archiwalne w miesiącu
Marzec, 2015
Dystans całkowity: | 912.19 km (w terenie 16.00 km; 1.75%) |
Czas w ruchu: | 44:59 |
Średnia prędkość: | 20.28 km/h |
Maksymalna prędkość: | 45.80 km/h |
Liczba aktywności: | 18 |
Średnio na aktywność: | 50.68 km i 2h 29m |
Więcej statystyk |
Poniedziałek, 16 marca 2015
50 długości basenu
Niedziela, 15 marca 2015
Kategoria przed śniadaniem, 50-100
Sprawdzenie licznika
Tak jak wczoraj zapowiedziałem, dzis pojechałem sprawdzić dokładność wskazań nowego licznika rowerowego z Lidla. Na drodze z Pogroszewa do Pilaszkowa (i dalej też, oczywiście), w zeszłym roku wiodła trasa wyścigu kolarskiego i co kilometr napisana jest na jezdni odległość do mety. To nawet lepsze i wygodniejsze niż słupki kilometrowe. Okazało się, że obwód koła wpisałem idealnie, chociaż nie posiłkowałem się żadnymi gotowymi tabelami, tylko zastosowałem metodę kolejnych przybliżeń, aż doszedłem do wielkości 2258. Tak wpisałem w poprzednim liczniku i przeniosłem do tego, ale chciałem sprawdzić, czy tak samo pokazuje. Jak widać, wszystko się zgadza.

Sprawdzanie licznika - stan 24,835 km © yurek55

Sprawdzanie licznika - 25,835km . Jest bardzo OK! © yurek55
W Pilaszkowie skręciłem na Zaborów i tam nieco się zdziwiłem pustką przed kościołem. Żadnych samochodów, żadnych wiernych
- co jest, myślę sobie? Tak mnie to zaintrygowało, że aż w domu sprawdziłem - okazało się, że nie ma Mszy Św. o dziewiątej, tylko co dwie godziny. A że akurat dzwony dzwoniły, to sprawdziłem godzinę - była 9:30, więc nie dziwne, że nikogo nie było.

Ufundowała Szkoła Powszechna w Zaborowie na X-lecie odzyskania niepodległości w 1928 roku © yurek55

Kościół w Zaborowie © yurek55
W powrotnej drodze na styku miejscowości Zielonki Parcele i Koczargi, wydawało mi się, że widziałem Hipcię jadącą z przeciwka. Ale głowy nie dam. Zbyt krótko ją widziałem i nigdy nie spotkałem jej osobiście. No i jechała sama, bez Hipka, więc nie wiem.

Sprawdzanie licznika - stan 24,835 km © yurek55

Sprawdzanie licznika - 25,835km . Jest bardzo OK! © yurek55
W Pilaszkowie skręciłem na Zaborów i tam nieco się zdziwiłem pustką przed kościołem. Żadnych samochodów, żadnych wiernych
- co jest, myślę sobie? Tak mnie to zaintrygowało, że aż w domu sprawdziłem - okazało się, że nie ma Mszy Św. o dziewiątej, tylko co dwie godziny. A że akurat dzwony dzwoniły, to sprawdziłem godzinę - była 9:30, więc nie dziwne, że nikogo nie było.

Ufundowała Szkoła Powszechna w Zaborowie na X-lecie odzyskania niepodległości w 1928 roku © yurek55

Kościół w Zaborowie © yurek55
W powrotnej drodze na styku miejscowości Zielonki Parcele i Koczargi, wydawało mi się, że widziałem Hipcię jadącą z przeciwka. Ale głowy nie dam. Zbyt krótko ją widziałem i nigdy nie spotkałem jej osobiście. No i jechała sama, bez Hipka, więc nie wiem.
- DST 55.00km
- Czas 02:35
- VAVG 21.29km/h
- Temperatura 8.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Deszcz i problemy z GPS
Pomimo włączonego GPS-a telefon nie odnalazł satelitów i endomondo nie narysowało trasy. Potem próbowałem Locusa i Navime, przedtem zresetowawszy telefon - i też bez efektu. Już chciałem zwalić winę na Putina posądzając go o zestrzelenie, bądź zablokowanie satelitów nawigacyjnych, ale w domu, w końcu udało mi się odblokować GPS-a i jutro już powinno być dobrze.
Wczoraj założyłem nowy licznik kupiony w Lidlu i chciałem sprawdzić jego wskazania, ale z powodu braku wskazań Endomondo, nie miałem z czym porównać. Jutro pojadę na zachód, gdzie na trasie "małego" Tour de Pologne z zeszłego roku, zostały na szosie wymalowane kilometry, to sobie dokładnie go dokładnie ustawię. Wprawdzie wprowadziłem obwód koła taki sam jak w poprzednim liczniku, ale sprawdzić trzeba.
Dziś pierwszy raz założyłem spodnie przeciwdeszczowe i neoprenowe ochraniacze na buty. Obie te części rowerowej garderoby bardzo dobrze zdały egzamin. W dwóch parach długich spodni było mi wprawdzie nieco za ciepło, ale na tak krótkiej trasie, to nie problem. Natomiast ochraniacze doskonale chronią nie tylko przed wodą, ale i przed zimnem. Myślę, że nawet kilkanaście stopni mrozu w nich niestraszne. Szkoda, że dopiero teraz na to wpadłem, gdy już zima się skończyła...

Budowa w Wieruchowie monitorowana pod względem BHP © yurek55
Dystans wpisany ręcznie na podstawie wskazań z licznika gdy wyłączyłem endo.
Wczoraj założyłem nowy licznik kupiony w Lidlu i chciałem sprawdzić jego wskazania, ale z powodu braku wskazań Endomondo, nie miałem z czym porównać. Jutro pojadę na zachód, gdzie na trasie "małego" Tour de Pologne z zeszłego roku, zostały na szosie wymalowane kilometry, to sobie dokładnie go dokładnie ustawię. Wprawdzie wprowadziłem obwód koła taki sam jak w poprzednim liczniku, ale sprawdzić trzeba.
Dziś pierwszy raz założyłem spodnie przeciwdeszczowe i neoprenowe ochraniacze na buty. Obie te części rowerowej garderoby bardzo dobrze zdały egzamin. W dwóch parach długich spodni było mi wprawdzie nieco za ciepło, ale na tak krótkiej trasie, to nie problem. Natomiast ochraniacze doskonale chronią nie tylko przed wodą, ale i przed zimnem. Myślę, że nawet kilkanaście stopni mrozu w nich niestraszne. Szkoda, że dopiero teraz na to wpadłem, gdy już zima się skończyła...

Budowa w Wieruchowie monitorowana pod względem BHP © yurek55
Dystans wpisany ręcznie na podstawie wskazań z licznika gdy wyłączyłem endo.
- DST 37.76km
- Czas 01:55
- VAVG 19.70km/h
- Temperatura 4.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 11 marca 2015
Kategoria <50, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Do Piaseczna i z powrotem
Nie przypuszczałem, że rano na lokalnych drogach prowadzących do Warszawy, ruch jak na Marszałkowskiej. Byłem trochę zawalidrogą, bo samochody - na szczęście nieliczne - jadące od Warszawy, nie bardzo miały jak mnie wyprzedzać. Dystans niemal idealnie taki sam w obie w strony, ale czas rano miałem o 10 minut lepszy.
Temperatura wieczorna, rano było mniej
Temperatura wieczorna, rano było mniej
- DST 42.23km
- Czas 02:10
- VAVG 19.49km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 10 marca 2015
Kategoria > 100
Setki jedna za drugą
Wczorajsza setka poprawiła mi na tyle samopoczucie, że dziś postanowiłem iść za ciosem i trzasnąć kolejną. Pogoda, że trudno sobie lepszą wymarzyć, a prognozy na najbliższe dni przewidują pogorszenie, więc trzeba było to wykorzystać. Do tego w środę i czwartek czekają mnie zajęcia w Piasecznie, to kilometrów dużo nie najeżdżę - tyle, co wte i nazad. Postanowiłem zatem pojechać do Kampinosu, przejechać przez Puszczę, przeciąć drogę na Leszno i przez wsie i przysiółki dotrzeć do gdańskiej siódemki, ją też przeciąć i spokojną i pustą drogą pojechać od Czosnowa do Łomianek. Liczyłem, że powinno wyjść sto kilometrów, bo już kiedyś tak jechałem. Zmodyfikowałem jedynie początek, bo wystartowałem na południe, a potem na zachód dojechałem trasą poznańską aż do Ożarowa. Widocznie brakowało mi ruchu, hałasu i podmuchów mijających mnie z dużą prędkością zestawów z przyczepami. Tam już jednak skręciłem na stary szlak zachodni i bocznymi, pustymi drogami dojechałem do Kampinosu. Wcześniej zatrzymałem się w Pilaszkowie, bo już kiedyś zaintrygowało mnie będące tam muzeum. Wtedy nie miałem czasu, a dziś postanowiłem zaspokoić ciekawość. Muzeum to zaiste przedziwne. Nazywa się Muzeum Dworu Polskiego, ale nie to mnie zdumiało. Otóż czynne jest ono od kwietnia do października, a zwiedzać je można tylko w niedzielę i tylko o godzinie dwunastej, albo o piętnastej. Zorganizowane grupy, po wcześniejszym umówieniu, mogą zwiedzać w innych terminach. Ale zresztą może ma to sens? Bo ilu jest chętnych w ciągu roku i w takim miejscu, na zwiedzanie? Poczytałem trochę informacji o tym miejscu na bramie muzeum (Pilaszków ma udokumentowane 650 lat historii, a dwór w Pilaszkowie słynął przed wojną z hodowli bydła rasy holenderskiej) i pojechałem dalej. Ponieważ zdjęć tam nie zrobiłem, kawałek dalej cyknąłem skrzyżowanie Nowowiejskiej z Piękną. W Warszawie te ulice choć tak blisko siebie, to jednak się nie krzyżują.

Róg Pięknej i Nowowiejskiej © yurek55
Jeszcze zanim dotarłem do Kampinosu chciałem utrwalić godzinę i sądziłem, że, gdzie jak gdzie, ale na takim wielkim kościele jest zegar. Nawet nadłożyłem kilkaset metrów i jeszcze objechałem dookoła, ale niestety nie było.
Kościół bez zegara © yurek55
Jak już dotarłem do Kampinosu zrobiłem sobie krótką przerwę na posiłek i picie. Bardzo dobrze siedziało się na słoneczku w parku, ale że na liczniku było dopiero 52 kilometry, a do domu co najmniej drugie tyle, trzeba było ruszyć tyłek i jechać.
Kampinoski park miejski © yurek55
Ulica Partyzantów wiedzie w dół i za kilka minut jestem już w Puszczy Kampinoskiej. Przede mną 12 kilometrów jazdy wśród drzew i puszczańskich przysiółków, z czego tylko trzy twardą i równą drogą gruntową, reszta to asfalt. Na tym odcinku drogi, rzuciło mi się w oczy nadzwyczaj duże skupisko wszelkiego rodzaju kapliczek i krzyży. Myślę, że było ich co najmniej dwadzieścia, jeśli nie więcej. Następnym razem zatrzymam się przy każdej i zrobię zdjęcie - będę miał kolejny cel do zrealizowania. Dziś tylko jedna, z ogrodzeniem w kształcie różańca.
III wizyta Ojca Świętego 1987 rok © yurek55
W Łomiankach zdecydowałem żeby pojechać ten ostatni odcinek ulicą Pułkową, a nie, jak zawsze, przez park na Młocinach. Trochę chciałem sobie przyspieszyć, bo już czułem zmęczenie i nogi nie chciały szybko kręcić. A taka jazda drogą wjazdową do miasta, zawsze działa na mnie dopingująco - mimowolnie zwiększam prędkość, by jak najszybciej ją opuścić. Potem, już w Warszawie, wyjątkowo cieszyłem się, gdy stawałem na skrzyżowaniach. Zawsze to okazja do odpoczynku. Gdy już byłem pod domem, na ulicznym termometrze była temperatura 18,9°C, ale to chyba niemożliwe. Ja jechałem z podwiniętymi rękawami w koszulce i kurtce, rozpięty i nie było mi jakoś upiornie gorąco.
A z wiosennych akcentów, widziałem dziś dwa motyle: cytrynka i rusałkę pawik, kilkanaście rozjechanych żab w puszczy i poczułem kilka owadów na twarzy. To znaczy, że już przyszła, tak?

Róg Pięknej i Nowowiejskiej © yurek55
Jeszcze zanim dotarłem do Kampinosu chciałem utrwalić godzinę i sądziłem, że, gdzie jak gdzie, ale na takim wielkim kościele jest zegar. Nawet nadłożyłem kilkaset metrów i jeszcze objechałem dookoła, ale niestety nie było.

Kościół bez zegara © yurek55
Jak już dotarłem do Kampinosu zrobiłem sobie krótką przerwę na posiłek i picie. Bardzo dobrze siedziało się na słoneczku w parku, ale że na liczniku było dopiero 52 kilometry, a do domu co najmniej drugie tyle, trzeba było ruszyć tyłek i jechać.

Kampinoski park miejski © yurek55
Ulica Partyzantów wiedzie w dół i za kilka minut jestem już w Puszczy Kampinoskiej. Przede mną 12 kilometrów jazdy wśród drzew i puszczańskich przysiółków, z czego tylko trzy twardą i równą drogą gruntową, reszta to asfalt. Na tym odcinku drogi, rzuciło mi się w oczy nadzwyczaj duże skupisko wszelkiego rodzaju kapliczek i krzyży. Myślę, że było ich co najmniej dwadzieścia, jeśli nie więcej. Następnym razem zatrzymam się przy każdej i zrobię zdjęcie - będę miał kolejny cel do zrealizowania. Dziś tylko jedna, z ogrodzeniem w kształcie różańca.

III wizyta Ojca Świętego 1987 rok © yurek55
W Łomiankach zdecydowałem żeby pojechać ten ostatni odcinek ulicą Pułkową, a nie, jak zawsze, przez park na Młocinach. Trochę chciałem sobie przyspieszyć, bo już czułem zmęczenie i nogi nie chciały szybko kręcić. A taka jazda drogą wjazdową do miasta, zawsze działa na mnie dopingująco - mimowolnie zwiększam prędkość, by jak najszybciej ją opuścić. Potem, już w Warszawie, wyjątkowo cieszyłem się, gdy stawałem na skrzyżowaniach. Zawsze to okazja do odpoczynku. Gdy już byłem pod domem, na ulicznym termometrze była temperatura 18,9°C, ale to chyba niemożliwe. Ja jechałem z podwiniętymi rękawami w koszulce i kurtce, rozpięty i nie było mi jakoś upiornie gorąco.
A z wiosennych akcentów, widziałem dziś dwa motyle: cytrynka i rusałkę pawik, kilkanaście rozjechanych żab w puszczy i poczułem kilka owadów na twarzy. To znaczy, że już przyszła, tak?
- DST 110.12km
- Teren 3.00km
- Czas 05:30
- VAVG 20.02km/h
- Temperatura 16.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 9 marca 2015
Kategoria > 100, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Trzecia setka
Miałem małego "moralniaka", że wczoraj odpuściłem rower i dziś w ramach rekompensaty i pokuty za lenistwo, postanowiłem trzasnąć "setkę". Okazja była dobra, bo trafiał mi się kurs do Otwocka, a wcześniej do Piaseczna. Wyliczyłem sobie w pamięci, że powinno na styk wystarczyć, a jak nie, to miałem wariant awaryjny. Wiedząc dokładnie, ile jest kilometrów od Mostu Siekierkowskiego, mogłem pojechać dalej i wrócić do domu innym mostem, o kilka kilometrów wydłużając trasę. Wszystko oczywiście po to, by pod domem nie dokręcać, bo mogłoby mi nie wystarczyć samozaparcia.
Jak widać po dystansie, plan udało się zrealizować w stu procentach.
Natomiast jeśli o samą jazdę chodzi, to wspomnę jedynie, że pierwszy raz jechałem do Góry Kalwarii od strony Gassów i na początku miałem trudności z wybraniem odpowiedniej drogi. Kawałek nawet musiałem podprowadzić rower przez pole, ale szybko odnalazłem właściwy szlak i dojechałem bez problemu. W Górze, najkrótsza droga do mostu na Wiśle to słynna ulica Świętego Antoniego, którą podjechać nie dałem rady, wracając
w październiku ub. roku z Krzyśkiem z Czerska. Dziś na obu hamulcach pokonałem ją jadąc w dół i to nie przekraczając 5km/h, w trosce o całość roweru i moich kości. Most na Wiśle i droga krajowa "50", jaka jest, każdy wie. Na szczęście znam już drogę przez Glinki i zaraz za wiaduktem kolejowym skręciłem w lewo i znowu mogłem jechać cichymi i spokojnymi drogami przez wioski. W Otwocku żeby trafić tutaj, musiałem włączyć nawigację w mapach google i prowadzony głosem dojechałem na miejsce. Niestety prawdopodobnie aplikacja endomondo nie lubi się z google maps, bo zastrajkowała. Dobrze, że choć przed zamknięciem zapisała przejechaną trasę. Zauważyłem to pod szpitalem wyłączając nawigację, stąd wiem, że do przejazdu z endo trzeba dodać 4,5 km, bo tyle nawigacja mi do celu pokazywała. W domu udało mi się połączyć oba treningi w jeden (endo ma taką opcję) i na załączonej mapce jest zamknięta pętla, z niewielką przerwą w Otwocku, a nie dwie trasy.

Droga 868: prosto-Gassy, w prawo-Słomczyn © yurek55
Wisła w Gassach © yurek55
Początek drogi z Gassów do Góry Kalwarii © yurek55
Potem jest trochę gruntu © yurek55
Ulica Świętego Antoniego w Górze Kalwarii © yurek55
Ulica Świętego Antoniego w Górze Kalwarii © yurek55
W tym kościele w Górze Kalwarii dzwony biją z taśmy. Albo z płyty? © yurek55
Na moście w Górze Kalwarii © yurek55
Wisła wszędy jednaka © yurek55
A tu już lokalna droga - Kępa Okrzewska © yurek55

Wykonał: J. Przysowa w 1948 na zlecenie fundatorów-ludności Otwocka Wielkiego © yurek55

"Jezu w Ogrójcu cierpiący nad duszą gdy się znajdzie na rozdrożu lub w rozterce Zmiłuj się" © yurek55

"Weyrzyjże na imię a zmiłuy się nademną według prawa tych którzy miłują imie Twoje" Ps.CXIX © yurek55

"Boże pobłogosław pracę rolnika" Fundator J. Baracz 20 VIII 1937r © yurek55

Fotka z mostu być musi. Warszawa, Wisła, M. Siekierkowski © yurek55

Droga 868: prosto-Gassy, w prawo-Słomczyn © yurek55

Wisła w Gassach © yurek55

Początek drogi z Gassów do Góry Kalwarii © yurek55

Potem jest trochę gruntu © yurek55

Ulica Świętego Antoniego w Górze Kalwarii © yurek55

Ulica Świętego Antoniego w Górze Kalwarii © yurek55

W tym kościele w Górze Kalwarii dzwony biją z taśmy. Albo z płyty? © yurek55

Na moście w Górze Kalwarii © yurek55

Wisła wszędy jednaka © yurek55

A tu już lokalna droga - Kępa Okrzewska © yurek55

Wykonał: J. Przysowa w 1948 na zlecenie fundatorów-ludności Otwocka Wielkiego © yurek55

"Jezu w Ogrójcu cierpiący nad duszą gdy się znajdzie na rozdrożu lub w rozterce Zmiłuj się" © yurek55

"Weyrzyjże na imię a zmiłuy się nademną według prawa tych którzy miłują imie Twoje" Ps.CXIX © yurek55

"Boże pobłogosław pracę rolnika" Fundator J. Baracz 20 VIII 1937r © yurek55

Fotka z mostu być musi. Warszawa, Wisła, M. Siekierkowski © yurek55
- DST 102.21km
- Teren 5.00km
- Czas 05:27
- VAVG 18.75km/h
- Temperatura 14.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Z reklamówką na kierownicy
Na Ostródzkiej jest sklep, który miał być w soboty nieczynny. W tym sklepie moja córka kupiła coś dla swojego dziecka, a ja zostałem poproszony o odebranie. Pojechałem zwiadowczo, zobaczyć gdzie to jest i okazało się, że jest otwarty. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak wejść i odebrać zamówienie. A potem niestety, z reklamówką na kierownicy, jechałem jak chłop po zakupach w gieesie. Wstyd jak beret, nie? Wiem...

Remont wiaduktu przy Cm. Powązkowskim rozpoczęty © yurek55
Na moście w Warszawie © yurek55
Dzielnica Bródno © yurek55
Kanał Bródnowski © yurek55
Warszawa, Bródno-Podgrodzie ul. Ostródzka róg Tokarzy © yurek55
Kokoszka na Bródnie © yurek55
Gdzie jest SEZAM?! Tu było tu stało © yurek55
Dziura po SEZAMIE, widok od strony kawiarni Hortex, a potem pierwszego McDonald'sa w Polsce. Przykry widok...

Remont wiaduktu przy Cm. Powązkowskim rozpoczęty © yurek55

Na moście w Warszawie © yurek55

Dzielnica Bródno © yurek55

Kanał Bródnowski © yurek55

Warszawa, Bródno-Podgrodzie ul. Ostródzka róg Tokarzy © yurek55

Kokoszka na Bródnie © yurek55

Gdzie jest SEZAM?! Tu było tu stało © yurek55
Dziura po SEZAMIE, widok od strony kawiarni Hortex, a potem pierwszego McDonald'sa w Polsce. Przykry widok...
- DST 44.71km
- Czas 02:08
- VAVG 20.96km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Tłumiki na Harfowej
Poranne słońce nad Warszawą przyjemnie mnie nastroiło i postanowiłem zrobić sobie jakąś dalsza wycieczkę. Nie wykluczałem nawet "setki". Jednak gdy tylko wyszedłem z domu, już wiedziałem, że z moich planów nici. Moja niezachwiana, aczkolwiek niczym nie podbudowana pewność, nadejścia na stałe wiosennych temperatur, kazała mi ubrać się bardzo lekko. Po kilku minutach jazdy wiedziałem już, że daleko nigdzie nie pojadę. Zimny zachodni wiatr, swobodnie przewiewał letnią kurtkę przeciwdeszczową, a koszulka kolarska, nawet z długim rękawem, też nie chroni wystarczająco przed utratą ciepła. Oczywiście zawracanie do domu w celu przebrania się, nie wchodziło w grę - jak wszyscy wiedzą, przynosi to nieszczęście. Postanowiłem pojechać początek pod wiatr, a potem zobaczyć co dalej. Okazało się, że nie jest aż tak tragicznie zimno, niemniej wizja ciepłego domku i prognozowane opady śniegu, o których sobie przypomniałem, rozmiękczyły moją silną wolę i już w Macierzyszu zarządziłem odwrót. Przez wiadukt na Gerdziejewskiego wróciłem do Ursusa i przez Włochy, dojechałem do pracy córki, oddałem jej przesyłkę i raźno popedałowałem do domu.

Tenis w polu © yurek55
...nie mylić z "tenis w porcie". #grapółsłówek
Na zdjęciu poniżej jeden z najstarszych warsztatów samochodowych na Ochocie, specjalizujący się w tłumikach. Myślę, że byli jedni z najlepszych w Warszawie, zawsze stała tam kolejka samochodów, głownie taksówek. W dawniejszych latach chronicznego niedoboru wszystkiego, potrafili pospawać, połatać, niemal każdy, najbardziej dziurawy tłumik. Właściciel, nie tak jak dzisiejsi "biznesmeni", sam zakasywał rękawy i najtrudniejsze przypadki sam brał w swoje ręce. Jego żona pilnowała kolejki i kasy. Dziś trochę powspominaliśmy stare dzieje, bo akurat na przyczepkę ładowali resztki wyposażenia, do przeprowadzki na nowe miejsce. Pomimo, że oboje po siedemdziesiątce, bez prowadzenia warsztatu, bez pracy, nie wyobrażają sobie życia. To już taki typ ludzi, których bezczynność szybko wpędza do grobu. Zdrowia życzę Panie Szefie i szczęścia na nowym miejscu!
PS. To nie ten facet z telefonem na zdjęciu. Właściciel ZAWSZE chodził w fartuchu, dziś zresztą też.

Wyprowadzka po pięćdziesięciu latach © yurek55
A po powrocie do domu sprawdziłem warunki pogodowe. Rychło w czas...

Warunki meteo © yurek55

Tenis w polu © yurek55
...nie mylić z "tenis w porcie". #grapółsłówek
Na zdjęciu poniżej jeden z najstarszych warsztatów samochodowych na Ochocie, specjalizujący się w tłumikach. Myślę, że byli jedni z najlepszych w Warszawie, zawsze stała tam kolejka samochodów, głownie taksówek. W dawniejszych latach chronicznego niedoboru wszystkiego, potrafili pospawać, połatać, niemal każdy, najbardziej dziurawy tłumik. Właściciel, nie tak jak dzisiejsi "biznesmeni", sam zakasywał rękawy i najtrudniejsze przypadki sam brał w swoje ręce. Jego żona pilnowała kolejki i kasy. Dziś trochę powspominaliśmy stare dzieje, bo akurat na przyczepkę ładowali resztki wyposażenia, do przeprowadzki na nowe miejsce. Pomimo, że oboje po siedemdziesiątce, bez prowadzenia warsztatu, bez pracy, nie wyobrażają sobie życia. To już taki typ ludzi, których bezczynność szybko wpędza do grobu. Zdrowia życzę Panie Szefie i szczęścia na nowym miejscu!
PS. To nie ten facet z telefonem na zdjęciu. Właściciel ZAWSZE chodził w fartuchu, dziś zresztą też.

Wyprowadzka po pięćdziesięciu latach © yurek55
A po powrocie do domu sprawdziłem warunki pogodowe. Rychło w czas...

Warunki meteo © yurek55
- DST 33.27km
- Czas 01:55
- VAVG 17.36km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 1 marca 2015
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Truskaw przed śniadaniem
Trasa podobna do tej z ubiegłej niedzieli, a że nieco wcześniej wyjechałem, mogłem zrobić trochę więcej kilometrów.
Jak widać na kościelnym zegarze, w Borzęcinie byłem wcześniej o czterdzieści minut. Leśne trzy kilometry z Mariewa do Truskawia musiałem pokonać bardzo powoli, bo droga tak wybita przez samochody, że można wszystkie plomby z zębów pogubić. Reszta trasy standardowa. Pogoda bezwietrzna, temperatura też w porządku: jak wyjeżdżałem było 2°C, jak wracałem 5°C.

Kościół w Borzęcinie © yurek55

Pętla autobusu 729 - Mariew © yurek55

Droga Mariew - Truskaw © yurek55

Tu w latach 1575-1764 obrano 10 królów Polski © yurek55

Warsaw Spire z innej strony © yurek55

Kościół w Borzęcinie © yurek55

Pętla autobusu 729 - Mariew © yurek55

Droga Mariew - Truskaw © yurek55

Tu w latach 1575-1764 obrano 10 królów Polski © yurek55

Warsaw Spire z innej strony © yurek55
- DST 53.44km
- Teren 3.00km
- Czas 02:28
- VAVG 21.66km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze