Sobota, 23 lutego 2013
Prymasa nadal nieprzejezdna..., dla mnie :)
Lubię jechać przez Pole Mokotowskie do Riwiery. Tam mogę wybrać, czy jechać w prawo na Mokotów, w lewo na Śródmieście i Żoliborz, czy prosto nad Wisłę i jakimś mostem na Pragę. Alejki są nieodśnieżane, ale w parku nie uważam tego za wadę. W końcu jest zima, prawda? Zakopanego nigdy nie odśnieżają i jakoś ludzie tam chodzą i nawet samochodami jeżdżą. Co do rowerów, to nie mam wiedzy:)


Wracając do wycieczki, jazda ulicami na Żoliborz zaowocowała chlupaniem w butach (autentycznie!). Postanowiłem więc dla odmiany, w drodze powrotnej spróbować pojechać po śniegu. Najlepiej do tego nadają się warszawskie śnieżki;) rowerowe. Niestety po kilkuset metrach jazdy DDR na Maczka, dałem za wygrana i do Prymasa dojechałem jezdnią. Tam podniósł mi adrenalinę jakiś palant w Mondeo kombi trąbiąc na mnie, bo się chyba zdenerwował, że go wyprzedziłem przed światłami, jak stał w rządku aut. Mijając mnie dał upust swej frustracji, a ja puściłem mu taką wiązankę, że gdyby mnie usłyszał, to wiele rzeczy by się dowiedział o swej matce, a także intymnych częściach ciała, głównie męskich. Po tej wymianie uprzejmości skręciłem w Prymasa na DDR. Był o dziwo odśnieżony do czysta, ale ten stan nie trwał długo, podpisy pod zdjęciami wyjaśniają wszystko.


Dalsza część drogi powrotnej po jezdni, włącznie z tunelem gdzie huczy jak w hucie:)
Reasumując.
Lepiej mieć wodę w butach i mokre nogawki, niż "młynkować" po śniegu, albo pchać rower.

Pole Mokotowskie w sobotni poranek© yurek55

Chlapacz własnej roboty© yurek55
Wracając do wycieczki, jazda ulicami na Żoliborz zaowocowała chlupaniem w butach (autentycznie!). Postanowiłem więc dla odmiany, w drodze powrotnej spróbować pojechać po śniegu. Najlepiej do tego nadają się warszawskie śnieżki;) rowerowe. Niestety po kilkuset metrach jazdy DDR na Maczka, dałem za wygrana i do Prymasa dojechałem jezdnią. Tam podniósł mi adrenalinę jakiś palant w Mondeo kombi trąbiąc na mnie, bo się chyba zdenerwował, że go wyprzedziłem przed światłami, jak stał w rządku aut. Mijając mnie dał upust swej frustracji, a ja puściłem mu taką wiązankę, że gdyby mnie usłyszał, to wiele rzeczy by się dowiedział o swej matce, a także intymnych częściach ciała, głównie męskich. Po tej wymianie uprzejmości skręciłem w Prymasa na DDR. Był o dziwo odśnieżony do czysta, ale ten stan nie trwał długo, podpisy pod zdjęciami wyjaśniają wszystko.

Spojrzenie za siebie, dotąd dojechałem.© yurek55

Dalej na rowerze się nie dało© yurek55
Dalsza część drogi powrotnej po jezdni, włącznie z tunelem gdzie huczy jak w hucie:)
Reasumując.
Lepiej mieć wodę w butach i mokre nogawki, niż "młynkować" po śniegu, albo pchać rower.
- DST 30.00km
- Teren 2.00km
- Czas 01:35
- VAVG 18.95km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj