Wtorek, 12 lutego 2013
Bo słońce świeciło...
Nie miałem ochoty na jazdę rowerem, naprawdę. Przed śniadaniem byłem na basenie i uznałem, że wystarczy na dziś sportowania się. Ale to słońce tak świeciło i świeciło, że po godzinie czytania i zerkania za okna, nie wytrzymałem. Pojechałem na Bródno do fryzjera, ostrzyc się w promocji za 10 zł :) i przy okazji zajrzeć na cmentarz.
Alejki tak wyślizgane, że tylko cud mnie uratował przed glebą. Skończyło się na jednej podpórce, ale bardzo spektakularnej, z poślizgiem jak na żużlu. Wracać postanowiłem Mostem Marykury, bo przecież tam jest taka wygodna DDR. Niestety bardzo się oszukałem, bo zapomniałem, że ścieżek się nie odśnieża. Przecież zimą nikt nie jeździ rowerem, prawda?! Przejechałem bez przyjemności od Modlińskiej do Myśliborskiej, a dalej na jezdnię i na Most. Po drugiej stronie Wisły przyszło zmienić pas, co jak zawsze wywołało zmarszczki na dupie ze strachu, ale tym razem też się udało. Dalsza droga już większych emocji nie dostarczyła.

Znalazłem serwis i sklep rowerowy na Powstańców Śląskich, o którym kilka razy już słyszałem i pogadałem z właścicielem-mechanikiem. Obejrzał i zmierzył łańcuch (wyciągnięty), wolnobieg (4 i 5 zębatka zjechana) i ugadaliśmy się co do ceny. Za 100 zł wymieni jeszcze linkę i pancerz od przerzutki i wyreguluje. Muszę to wymienić, a że kluczy nie mam, to jestem zdany na serwis, taki lajf.
Wycieczka dość przyjemna, ale znów zmarzły mi nogi, osobliwie lewa. Ponad 3 godziny w adidasach na rowerze swoje robi. Aby do wiosny! :)
PS. Na Annopolu ślad się popsuł, bo musiałem wracać do Odlewniczej, nie ma przejazdu.

Cmentarz Bródnowski pod śniegową kołderką© yurek55

Na tej górze nie ma wyciągu narciarskiego. Radiowo.© yurek55
Znalazłem serwis i sklep rowerowy na Powstańców Śląskich, o którym kilka razy już słyszałem i pogadałem z właścicielem-mechanikiem. Obejrzał i zmierzył łańcuch (wyciągnięty), wolnobieg (4 i 5 zębatka zjechana) i ugadaliśmy się co do ceny. Za 100 zł wymieni jeszcze linkę i pancerz od przerzutki i wyreguluje. Muszę to wymienić, a że kluczy nie mam, to jestem zdany na serwis, taki lajf.
Wycieczka dość przyjemna, ale znów zmarzły mi nogi, osobliwie lewa. Ponad 3 godziny w adidasach na rowerze swoje robi. Aby do wiosny! :)
PS. Na Annopolu ślad się popsuł, bo musiałem wracać do Odlewniczej, nie ma przejazdu.
- DST 52.00km
- Czas 02:37
- VAVG 19.87km/h
- VMAX 39.80km/h
- Temperatura -0.9°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Jak na razie pora kiedy mógłbym tam dotrzeć była mocno po zachodzie słońca. A to oznacza oglądanie zamkniętej bramy od zewnątrz. Zresztą nawet gdybym wjechał, to i tak po ciemku zbyt wiele by, nie zwojował.
oelka - 00:23 czwartek, 14 lutego 2013 | linkuj
Jedna trzecia kwoty to robocizna :-)
Na Cmentarz Bródzieński - tak brzmi oficjalna nazwa, choć mnie bardziej jakoś pasuje Bródnowski też się powinienem wybrać. Resztki wieńców i kwiatów czekają. oelka - 20:56 wtorek, 12 lutego 2013 | linkuj
Komentuj
Na Cmentarz Bródzieński - tak brzmi oficjalna nazwa, choć mnie bardziej jakoś pasuje Bródnowski też się powinienem wybrać. Resztki wieńców i kwiatów czekają. oelka - 20:56 wtorek, 12 lutego 2013 | linkuj