Piątek, 25 stycznia 2013
Samochód "Polonez" i mój rower - co je łączy?
Aby odpowiedzieć na przewrotnie i prowokacyjnie postawione pytanie tytułowe, musimy cofnąć się o 20 lat. W 1993 roku w wyniku wyborów wygranych przez SLD, na czele koalicyjnego rządu SLD-PSL, stanął Waldemar Pawlak. Jako premier podjął decyzję o promowaniu polskiego przemysłu motoryzacyjnego i zaczął jeździć Polonezem z FSO. Był to egzemplarz z silnikiem Rovera, 1.4 litra, wielopunktowy wtrysk, 103 KM. Poldki z tym sinikiem były bardzo szybkie i dobrze się zbierały, wiem, bo sam takiego miałem. Wiele razy dawałem "powąchać dymek" z rury wydechowej różnym "ścigantom" w ściągniętych z niemieckiego szrotu fur. Ale nie o tym miało być. Kiedyś premier Pawlak przyjechał do FSO z "gospodarską wizytą". W czasie gdy zwiedzał fabrykę i rozmawiał z dyrekcją, nasi kierowcy zapytali chłopaków z BOR-u, jak im się jeździ Polonezami? Odpowiedzieli krótko: ten samochód nie hamuje, on zwalnia:)
I właśnie dziś odkryłem, że mój rower też nie hamuje, lecz zwalnia. Bardzo p o w o l i zwalnia. Aby zatrzymać rower trzeba wspomagać się przednim hamulcem i uważać, żeby przez kierownicę nie przelecieć. Naciskanie klamki powoduje jedynie coraz głośniejszy dźwięk tarcia klocka o obręcz i potrzeba z 15-20 metrów żeby stanąć. Nietrudno się domyślić, że jazda po ulicy przynosi mocne doznania.
Miałem dziś pojechać na Kruczą, ale to tylko 3 km w jedną stronę, trochę mało, postanowiłem więc pojechać dookoła, żeby ślad ładniej wyglądał;)
No i chciałem sprawdzić patent z chlapaczem z butelki PET. Zrobiony jest na szybko i prowizorycznie, ale prowizorki są najtrwalsze, zobaczymy. W każdym razie wróciłem czysty i suchy.

Nie mamy szczęścia do tego symbolu tolerancji, spalona po raz trzeci.

Moja pierwsza parafia, tu przystępowałem do I Komunii Świętej, kiedy to było...

Woda na ulicach sugerowała, że deszcz padał :), musiałem pojechać przez Pole Mokotowskie, by zobaczyć jaka jest pora roku.

PS. A Pawlak Polonezem jeździł tylko krótkie trasy po mieście, w dalsze podróże wybierał jednak lancię...
I właśnie dziś odkryłem, że mój rower też nie hamuje, lecz zwalnia. Bardzo p o w o l i zwalnia. Aby zatrzymać rower trzeba wspomagać się przednim hamulcem i uważać, żeby przez kierownicę nie przelecieć. Naciskanie klamki powoduje jedynie coraz głośniejszy dźwięk tarcia klocka o obręcz i potrzeba z 15-20 metrów żeby stanąć. Nietrudno się domyślić, że jazda po ulicy przynosi mocne doznania.
Miałem dziś pojechać na Kruczą, ale to tylko 3 km w jedną stronę, trochę mało, postanowiłem więc pojechać dookoła, żeby ślad ładniej wyglądał;)
No i chciałem sprawdzić patent z chlapaczem z butelki PET. Zrobiony jest na szybko i prowizorycznie, ale prowizorki są najtrwalsze, zobaczymy. W każdym razie wróciłem czysty i suchy.

Ale śniegu! Wylot Placu Zamkowego w stronę Krakowskiego Przedmieścia© yurek55
Nie mamy szczęścia do tego symbolu tolerancji, spalona po raz trzeci.

Tęcza na Plcu Zbawiciela, podejście trzecie© yurek55
Moja pierwsza parafia, tu przystępowałem do I Komunii Świętej, kiedy to było...

Kościół Najświętszego Zbawiciela© yurek55
Woda na ulicach sugerowała, że deszcz padał :), musiałem pojechać przez Pole Mokotowskie, by zobaczyć jaka jest pora roku.

Pole Mokotowskie w zimowej scenerii© yurek55
PS. A Pawlak Polonezem jeździł tylko krótkie trasy po mieście, w dalsze podróże wybierał jednak lancię...

- DST 16.00km
- Teren 3.00km
- Czas 00:52
- VAVG 18.46km/h
- Temperatura -5.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
@meteor: Ale rower przy hamowaniu naciska przodem na podłoże, więc dużo trudniej wpaść w poślizg. Kiedyś kombinowałem tak jak Ty, ale mnie na preclu przekonali, że przednim lepiej hamować - i mieli rację. Nawet z górki można hamować przednim, byle tyłek za siodełko wystawić.
rmikke - 00:05 poniedziałek, 11 lutego 2013 | linkuj
Hamulec ma bebechy na wierzchu, to i kiepsko będzie hamować na mokrym.
Mój góral w większym deszczu nie hamuje wcale, dopiero po paru obrotach koła klocek zgarnia warstwę wody i wtedy hamuje - muszę się z tym liczyć. I "od zawsze" używam klocków pogodoodpornych, stosunkowo dobrze radzących sobie z tym zgarnianiem wody.
Dlatego w zimówce mam hamulce rolkowe - te hamują słabiej, co w zimie nie jest złe, bo ślisko, za to zawsze tak samo, bo bebechy są w obudowie.
rmikke - 00:03 poniedziałek, 11 lutego 2013 | linkuj
Mój góral w większym deszczu nie hamuje wcale, dopiero po paru obrotach koła klocek zgarnia warstwę wody i wtedy hamuje - muszę się z tym liczyć. I "od zawsze" używam klocków pogodoodpornych, stosunkowo dobrze radzących sobie z tym zgarnianiem wody.
Dlatego w zimówce mam hamulce rolkowe - te hamują słabiej, co w zimie nie jest złe, bo ślisko, za to zawsze tak samo, bo bebechy są w obudowie.
rmikke - 00:03 poniedziałek, 11 lutego 2013 | linkuj
Ale ja i tak wolę nie mieć z przodu żylety ;-) Hamuję oboma hamulcami i jakoś daje radę, ale też w takich warunkach dużych prędkości po mieście nie osiągam. A bywa że po dłuższej jeździe, hamulce i tak działają raczej średnio i trzeba hamować wszystkimi czterema kończynami naraz... kończąc hamowanie podeszwami ;-D
Aha, przypomniał mi się dowcip który wymysliliśmy kiedyś z lavinką, gdy kupiła sobie holenderkę:
Czym się różni hamowanie na góralu zadbanym, g. zaniedbanym i holenderce?
- zadbany góral cicho i sprawnie hamuje
- zaniedbany góral rzęzi przeraźliwie, ale w końcu hamuje
- holenderka rzęzi i brzęczy, a i tak w końcu wjedzie ci w tyłek meteor2017 - 08:58 środa, 30 stycznia 2013 | linkuj
Aha, przypomniał mi się dowcip który wymysliliśmy kiedyś z lavinką, gdy kupiła sobie holenderkę:
Czym się różni hamowanie na góralu zadbanym, g. zaniedbanym i holenderce?
- zadbany góral cicho i sprawnie hamuje
- zaniedbany góral rzęzi przeraźliwie, ale w końcu hamuje
- holenderka rzęzi i brzęczy, a i tak w końcu wjedzie ci w tyłek meteor2017 - 08:58 środa, 30 stycznia 2013 | linkuj
Meteor - któryś hamulec musi hamować. Zimą musi to być przedni, bo gdy hamujemy na śliskiej powierzchni, to tylne koło tańczy i może zarzucić nas na sąsiedni pas. Wtedy hamuje się przednim.
Savil - 15:29 wtorek, 29 stycznia 2013 | linkuj
Ja tam nie przepadam gdy przedni hamulec hamuje... wolę gdy zwalnia ;-) Trudniej o zaliczenie lotu, gdy hamuję przednim, bo mam zajętą prawą rękę (np. sprawdzaniem mapy... albo czym innym, bo teraz mam mapnik).
meteor2017 - 07:54 wtorek, 29 stycznia 2013 | linkuj
Tęczę widziałam. Miastu rosną niestety nie tylko wesołe ozdoby, ale i bezmyślni wandale.
Savil - 22:26 poniedziałek, 28 stycznia 2013 | linkuj
Cech wspólnych Wheelera i Poloneza widzę więcej: tylny napęd, podatność na rdzę ;) ale... ujmijmy to tak: Pawlak by nim nie jeździł.. ;)
Patent z chlapaczem popieram, jak każde proste i bezkosztowe rozwiązanie, chociaż osobiście w ogóle nie używam błotników (a w pracy jestem w tym, w czym jadę..). :]
Inna sprawa, że wielu ten patent z butelką nazwałoby "wiochą".. :/
Lepiej żeby Savil nie zobaczyła tej tęczy ;) mors - 22:30 niedziela, 27 stycznia 2013 | linkuj
Patent z chlapaczem popieram, jak każde proste i bezkosztowe rozwiązanie, chociaż osobiście w ogóle nie używam błotników (a w pracy jestem w tym, w czym jadę..). :]
Inna sprawa, że wielu ten patent z butelką nazwałoby "wiochą".. :/
Lepiej żeby Savil nie zobaczyła tej tęczy ;) mors - 22:30 niedziela, 27 stycznia 2013 | linkuj
"Moja pierwsza parafia, tu przystępowałem do I Komunii Świętej, kiedy to było..." - raczej na pewno za czasów, gdy proboszczem był biskup Majewski. Ja z pierwszą Komunią też się jeszcze załapałem na okres rządów w parafii (choć już z racji wieku i stanu zdrowia tytularnych) ks. biskupa.
U mnie Pawlak dużo zyskał za dojeżdżanie do Warszawy pociągiem, normalnie wraz z innymi pasażerami. Podobno jest też wielkim miłośnikiem kolarstwa.
Z samochodów dostępnych u nas na początku lat 90. za żwawy uważany był również, jeśli dobrze pamiętam, Trabant z silnikiem VW Polo.
Co może jeszcze, poza hamulcami łączyć Poloneza z rowerem, w przypadku wersji z angielskim silnikiem?
- Historia producenta silnika.
Rover założony w 1883 roku zaczynał swoją działalność od produkcji... rowerów. Był prekursorem współczesnych rowerów z przeniesieniem napędu za pomocą łańcucha.
W Twoim rowerze pewnie trzeba zwiększyć naciąg linki kręcąc śrubą baryłkową przy dźwigni hamulca, na kierownicy. A jeśli to nie wystarczy to być może klocki są już wytarte do granicy używalności. oelka - 20:32 sobota, 26 stycznia 2013 | linkuj
U mnie Pawlak dużo zyskał za dojeżdżanie do Warszawy pociągiem, normalnie wraz z innymi pasażerami. Podobno jest też wielkim miłośnikiem kolarstwa.
Z samochodów dostępnych u nas na początku lat 90. za żwawy uważany był również, jeśli dobrze pamiętam, Trabant z silnikiem VW Polo.
Co może jeszcze, poza hamulcami łączyć Poloneza z rowerem, w przypadku wersji z angielskim silnikiem?
- Historia producenta silnika.
Rover założony w 1883 roku zaczynał swoją działalność od produkcji... rowerów. Był prekursorem współczesnych rowerów z przeniesieniem napędu za pomocą łańcucha.
W Twoim rowerze pewnie trzeba zwiększyć naciąg linki kręcąc śrubą baryłkową przy dźwigni hamulca, na kierownicy. A jeśli to nie wystarczy to być może klocki są już wytarte do granicy używalności. oelka - 20:32 sobota, 26 stycznia 2013 | linkuj
A niech odbudują tę tęczę, będzie co podpalać :))
lukasz78 - 16:57 sobota, 26 stycznia 2013 | linkuj
Jeździsz w wellingtonach, że z przodu nie zakładasz błotnika ?
kdk - 12:20 sobota, 26 stycznia 2013 | linkuj
Komentuj