Pech razy dwa!
Jak już trochę przeschły jezdnie postanowiłem zawieźć coś szwagierce na Bródno, czyli jazda typowo kurierska. Pierwszą gumę złapałem już na Placu Zawiszy, ale wymiana dętek idzie mi coraz lepiej i po niedługim czasie mogłem jechać dalej. Po drodze zajechałem jeszcze do Przychodni na Kopernika, zapisać wnuczkę do specjalisty, bo telefonicznie jest to "Mission imposible" i to taka, której nawet Tom Cruise by nie dał rady. Drugą gumę złapałem w drodze powrotnej, na wiadukcie Trasy Toruńskiej koło FSO. Zjechałem na dół i w przedsionku biura zabrałem się za kolejną wymianę. Tym razem nie mogłem zlokalizować w dętce dziury, bo powietrze szybciej uciekało niż pompowałem i już myślałem, że będę komunikacją miejską wracał. Ale na szczęście nie wyrzuciłem poprzedniej dętki i w niej udało się zlokalizować dziurkę i skutecznie nakleić łatkę. Pomimo tego sukcesu, do domu jechałem z duszą na ramieniu, bo w oponie nie znalazłem winowajcy. Na szczęście pech mnie chwilowo opuścił i dojechałem bez przygód.

Wisła © yurek55

Zawrót głowy © yurek55
https://www.strava.com/activities/8675565388

Wisła © yurek55

Zawrót głowy © yurek55
https://www.strava.com/activities/8675565388
-
- DST 30.36km
- Czas 01:57
- VAVG 15.57km/h
- VMAX 30.74km/h
- Temperatura 5.0°C
- Kalorie 905kcal
- Podjazdy 117m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
@Jurek, obstawiam że winowajcą tego drugiego kapcia był ten sam kolec co przy pierwszym...
Sztuką jest wyeliminować pierwszą przyczynę (w warunkach polowych), dlatego najpierw kleję przedziurawioną dętkę, by tę całą zachować, kiedy kolejna szkoda jest nie do klejenia (np. urwany wentyl).
Ostatnio też zdarzyło mi się złapać kapcia na wyjeździe z plaży na Wyspie Sobieszewskiej i klejenie pomogło (choć co chwilę zerkałem czy aby nie uchodzi powietrze). No i warto zadbać o dobry stan pompki (dlatego wożę ją w torbie pod ramą).
PS
Lepszy "zawrót głowy" jest w Bydgoszczy. Jeśli jeszcze tam nie Byłeś, to polecam ;)
sierra - 06:28 środa, 8 marca 2023 | linkuj
Komentuj
Sztuką jest wyeliminować pierwszą przyczynę (w warunkach polowych), dlatego najpierw kleję przedziurawioną dętkę, by tę całą zachować, kiedy kolejna szkoda jest nie do klejenia (np. urwany wentyl).
Ostatnio też zdarzyło mi się złapać kapcia na wyjeździe z plaży na Wyspie Sobieszewskiej i klejenie pomogło (choć co chwilę zerkałem czy aby nie uchodzi powietrze). No i warto zadbać o dobry stan pompki (dlatego wożę ją w torbie pod ramą).
PS
Lepszy "zawrót głowy" jest w Bydgoszczy. Jeśli jeszcze tam nie Byłeś, to polecam ;)
sierra - 06:28 środa, 8 marca 2023 | linkuj