Czwartek, 28 września 2017
Kategoria <50, BAJABONGO!
Na zakupy
Musiałem kupić coś, co dostępne jest jedynie w hipermarketach, a że najbliżej jest Karfur wybrałem się doń rowerem. Starym rzecz jasna, bo Baranka wolę nie zostawiać na pastwę złodziei. Nawet nie ubierałem się rowerowo, chciałem zwyczajnie, spokojnie i po trzepacku, poszwendać się po najbliższej okolicy. Jako że w sklepie nieoczekiwanie zabrakło sznycelków wieprzowych uznałem, że pojadę gdzieś dalej poszukać. Przy okazji zajrzałem do Castoramy zobaczyć rękawiczki robocze, które doskonale nadają się na rower, a kosztują jedną trzecią tego, co w sklepie rowerowym. Znalazłem, ale był tylko jeden rozmiar, więc pojechałem dalej. W Alei Krakowskiej dostałem odpowiedni rozmiar, a w Oszą kupiłem mięsko i mogłem wracać.
PS. Na szerszych oponach mogłem zapuścić się w niezdobyte dotąd tereny, stąd poniższe zdjęcia z nowej perspektywy.

Bez gwiazdy, nie ma jazdy! © yurek55

Wukadka z bliska © yurek55

Kryptoreklama sklepów i linii lotniczych © yurek55
PS. Na szerszych oponach mogłem zapuścić się w niezdobyte dotąd tereny, stąd poniższe zdjęcia z nowej perspektywy.

Bez gwiazdy, nie ma jazdy! © yurek55

Wukadka z bliska © yurek55

Kryptoreklama sklepów i linii lotniczych © yurek55
- DST 17.80km
- Teren 1.00km
- Czas 01:11
- VAVG 15.04km/h
- Sprzęt Primus Historicus
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj